Pamiętam z dzieciństwa, jak babcia zawsze parzyła herbatę w wielkim dzbanku. Najpierw fusy, potem wrzątek, a na końcu, gdy trochę ostygła, plasterki cytryny. Zawsze myślałem, że to taki jej rytuał. Zaskoczyło mnie, gdy po latach odkryłem, że ta kolejność ma ogromne, zdrowotne znaczenie.
Dlaczego nie wolno dodawać cytryny do gorącej herbaty?
Wszyscy kochamy herbatę z cytryną. Jest rozgrzewająca, kwaśna, pyszna. Ale jest jeden, wielki błąd, który popełniamy z przyzwyczajenia: wrzucamy plasterek cytryny do gorącego naparu, w którym wciąż pływają liście lub torebka. I tu zaczyna się problem.
Liście herbaty, nawet te najlepszej jakości, zawierają niewielkie ilości glinu (aluminium). Sam w sobie nie jest on dla nas groźny, bo nie jest przyswajalny. Ale gdy do gorącej herbaty z fusami dodamy cytrynę, jej kwas wchodzi w reakcję z glinem i tworzy łatwo przyswajalny cytrynian glinu. Ten związek jest dla nas szkodliwy, może odkładać się w mózgu i być groźny dla osób z chorobą Alzheimera.
Dlatego zasada jest prosta: najpierw wyjmij torebkę lub oddziel fusy, a dopiero potem dodaj cytrynę. Gdy w naparze nie ma już liści, nie ma też problemu.
Inne popularne dodatki do herbaty i co warto o nich wiedzieć
Herbata to nie tylko cytryna. Lubimy dodawać do niej różne rzeczy, ale tu też warto znać kilka prostych zasad.
Miód – nigdy do wrzątku
Miód to płynne złoto, pełne cennych enzymów i właściwości antybakteryjnych. Ale jest bardzo wrażliwy na temperaturę. Dodany do wrzącej herbaty traci praktycznie wszystkie swoje prozdrowotne właściwości i staje się po prostu zwykłym słodzikiem. Zawsze dodaję miód do herbaty, która już trochę ostygła, tak, żeby dało się ją pić bez parzenia ust.
Mleko – nie z każdą herbatą
Popularna w Anglii „bawarka” to smaczny napój, ale warto wiedzieć, że białka mleka (kazeina) wiążą się z cennymi antyoksydantami zawartymi w herbacie, neutralizując ich dobroczynne działanie. Jeśli pijesz herbatę dla zdrowia, lepiej zrezygnować z mleka. Jeśli dla smaku – śmiało, ale pamiętaj, że to już nie jest ta sama bomba zdrowia.
Imbir – im świeższy, tym lepszy
Imbir to mój ulubiony dodatek na przeziębienie. Działa rozgrzewająco i przeciwzapalnie. Najlepiej używać świeżego korzenia, wystarczy kilka cienkich plasterków wrzucić do gorącej herbaty. Imbir w proszku też jest w porządku, ale nie ma już tej mocy i świeżego, ostrego aromatu.
Czytaj też:
O poranku wsypuję tę przyprawę do mleka. Zimą dodaje energii i wzmacnia odpornośćCzytaj też:
Wsyp pół łyżeczki do porannej kawy. Pomaga hamować apetyt i nie podjadać
