Odkąd sprawdzam ten składnik na etykiecie, kiszonki naprawdę działają. Większość kupuje podróbkę

Odkąd sprawdzam ten składnik na etykiecie, kiszonki naprawdę działają. Większość kupuje podróbkę

Dodano: 
Kapusta kiszona
Kapusta kiszona Źródło: Shutterstock / Madeleine Steinbach
Myślisz, że kiszonki to tylko dodatek do schabowego? To naturalne probiotyki, które wzmacniają odporność. Ale jest jeden haczyk, o którym mało kto wie.

Pamiętam, jak w piwnicy u babci zawsze stał wielki, kamienny gar z kapustą. Myślałem, że to po prostu kwaśny dodatek do obiadu. Zaskoczyło mnie, gdy po latach odkryłem, że te proste kiszonki to prawdziwa apteka w słoiku, pod warunkiem że wiemy, które wybrać. Teraz to stały element mojej diety.

Dlaczego warto jeść kiszonki?

Często powtarza się mit, że kiszona kapusta ma więcej witaminy C niż cytryna. To nieprawda, ale nie zmienia to faktu, że jest jej fantastycznym źródłem, zwłaszcza zimą. Świeża cytryna zawiera około 53 mg witaminy C na 100 g. W kiszonej kapuście znajdziemy jej od 15 do 20 mg na 100 g. Choć to mniej, to wciąż bardzo dużo! Wystarczy zjeść solidną porcję surówki z kiszonej kapusty, by zaspokoić sporą część dziennego zapotrzebowania na tę witaminę.

Ale prawdziwa siła kiszonek tkwi gdzie indziej, w tym, co niewidoczne dla oka. W procesie fermentacji powstaje ich największy skarb: cenne bakterie kwasu mlekowego. Te mikroorganizmy działają jak najlepszy, naturalny probiotyk, zasilając armię dobrych bakterii w naszych jelitach. To one dbają o prawidłowe trawienie, pomagają unikać wzdęć i uczucia ciężkości. A zdrowe jelita to centrum naszej odporności. Regularne jedzenie kiszonek sprawia, że czuję się lżej, mam więcej energii i rzadziej łapię przeziębienia.

Uważaj na ten błąd! Kiszone to nie kwaszone

I tu dochodzimy do tego jednego, wielkiego błędu, który popełnia większość z nas w sklepie. Sięgamy po słoik z napisem „kapusta kwaszona” lub „ogórki kwaszone”, myśląc, że kupujemy zdrowie. Nic bardziej mylnego. To podróbka! Prawdziwe kiszonki powstają w naturalnym procesie fermentacji z użyciem soli. Trwa to tygodniami.

Z kolei produkty kwaszone to oszustwo, producenci, żeby przyspieszyć proces, zalewają warzywa octem. Ocet zabija wszystkie dobre bakterie. Taki produkt jest po prostu kwaśny, ale nie ma żadnych właściwości probiotycznych. Zawsze czytam etykietę, jeśli w składzie jest „ocet spirytusowy”, odkładam słoik z powrotem na półkę.

Co można kisić?

Świat kiszonek nie kończy się na kapuście i ogórkach. W domu można przygotować o wiele więcej pysznych i zdrowych przetworów i to nie tylko latem.

  • Buraki – to absolutna klasyka. Ukiszone buraki to nie tylko baza do najlepszego, domowego barszczu. Pokrojone w kostkę są genialnym dodatkiem do sałatek.
  • Rzodkiewki i kalafior – moje odkrycie ostatnich lat. Po ukiszeniu stają się delikatnie kwaśne i fantastycznie chrupiące. Rzodkiewka traci swoją ostrość, a kalafior smakuje rewelacyjnie. To świetna, zdrowa przekąska.
  • Czosnek – kiszony czosnek to prawdziwy rarytas. Traci swoją agresywną ostrość, staje się łagodny i lekko słodkawy. Idealny jako dodatek do sałatek, past kanapkowych czy po prostu do chrupania.
  • Cytryny – to już wyższa szkoła jazdy, popularna w kuchni marokańskiej. Pokrojone w plastry cytryny zasypuje się solą i kisi przez kilka tygodni. Ich skórka staje się miękka i jadalna, a smak jest intensywnie kwaśno-słony. To genialny dodatek do dań z ryb i kurczaka.

Czytaj też:
Stawiam na kiszoną kapustę i robię najlepszą surówkę do obiadu. Do wieprzowiny i ryb place lizać!
Czytaj też:
Moja żona kroi kiszone ogórki i w 5 minut robi surówkę. Jesienny dodatek znika szybciej niż kotlety