Od środy 21 października w Dino ruszają promocje, przy których warto pilnować liczby kupowanych opakowań. Bułkę tartą można dobrać do domowych zapasów, kawa opłaca się przy dwóch paczkach, a gotowe dania przy trzech słoikach. To produkty, które można przechować dłużej, więc nie trzeba zużywać ich zaraz po zakupie.
Bułka tarta za 1 grosz przy zakupie 3 produktów
Promocja obejmuje wszystkie bułki tarte, między innymi Bułkę Wrocławską 500 g, Melvit 750 g oraz Kuchnia Smaku 500 g. Przy zakupie 3 produktów za najtańszy płaci się tylko 1 grosz, a różne opakowania można dowolnie mieszać. Najwięcej da się więc ugrać, dobierając trzy produkty w podobnych cenach, bo właśnie najtańszy zostanie przeceniony niemal do zera.
Taki zapas przydaje się nie tylko do schabowych. Bułka tarta idzie również do mielonych, krokietów, panierowanej ryby czy kotletów warzywnych. Można nią także poprawić konsystencję zbyt luźnej masy mięsnej. Zamknięte opakowanie spokojnie poczeka w suchej szafce, więc ta promocja ma sens nawet wtedy, gdy schabowe nie pojawiają się na stole co tydzień.
Jacobs Krönung po 28,89 zł przy zakupie 2
Mielona kawa Jacobs Krönung 550 g kosztuje 41,59 zł za jedną paczkę. Przy zakupie dwóch cena spada do 28,89 zł za sztukę. Za cały zestaw płaci się więc 57,78 zł zamiast 83,18 zł, co daje 25,40 zł oszczędności. Kilogram w promocji wychodzi po 52,53 zł zamiast 75,62 zł, czyli jest tańszy o 23,09 zł. Dwie paczki to łącznie 1,1 kg kawy, więc nie jest to zapas, który trzeba szybko zużyć. Drugie opakowanie najlepiej zostawić szczelnie zamknięte do czasu skończenia pierwszego, bo mielona kawa po otwarciu szybciej traci aromat.
3 słoiki Pudliszki po 6,99 zł za sztukę
Na szybkie obiady przeceniono również gotowe dania Pudliszki w słoikach 590-610 g. Jedna sztuka kosztuje 9,95 zł, natomiast przy zakupie 3 cena spada do 6,99 zł za słoik. Trzy kosztują 20,97 zł zamiast 29,85 zł, czyli w portfelu zostaje 8,88 zł. Produkty można mieszać dowolnie, więc nie trzeba brać trzech takich samych dań.
Fasolka po bretońsku może być samodzielnym obiadem z kromką chleba, a gołąbki wystarczy podgrzać i podać bez długiego stania przy kuchence. Takie słoiki trzymam raczej jako awaryjny obiad na dzień, kiedy nie mam czasu gotować od podstaw. Przy trzech różnych smakach łatwiej też zrobić zapas, który nie znudzi się po dwóch dniach.
