Włosi nazywają go „makaronem z popiołem”. 15 minut i kremowy obiad jest na stole

Włosi nazywają go „makaronem z popiołem”. 15 minut i kremowy obiad jest na stole

Dodano: 
Włoskie danie makaron „z popiołem”
Włoskie danie makaron „z popiołem” Źródło: Shutterstock / Hellomatas
Brzmi jak kulinarny żart, ale Włosi tak nazywają ten makaron. Jasny, kremowy sos jest pełen ciemnych cząstek, które odpowiadają za całą nazwę dania. Co najlepsze, wszystko robi się na jednej patelni właściwie w czasie gotowania makaronu.

To dobry przepis na dzień, kiedy nie mam ochoty stać długo przy kuchence. Wstawiam wodę na makaron, a obok na patelni robię sos. Nie trzeba niczego piec, dusić ani długo redukować. Gorgonzola topi się w śmietance, a po chwili można już przekładać na patelnię ugotowaną pastę. Kremowy sos mocno oblepia makaron, a czarne oliwki zostają w nim w postaci drobnych, słonych kawałeczków. Całość jest wyrazista i sycąca, choć lista składników jest naprawdę krótka.

Skąd w „makaronie z popiołem” wziął się popiół

Na szczęście nikt nie wsypuje go do garnka. Nazwa pasta alla cenere bierze się z czarnych oliwek. Są bardzo drobno siekane lub rozdrabniane, a po wymieszaniu z jasnym sosem z gorgonzoli wyglądają jak rozsypane drobinki popiołu.

Tak samo pochodzenie nazwy opisuje włoska „La Cucina Italiana”. Drobno posiekane oliwki rozsiane po jasnym sosie mają przypominać właśnie popiół. Całe danie można przygotować w około kwadrans.

Oliwki nie są tu tylko dla wyglądu. Bez nich sos z gorgonzoli i śmietanki byłby dla mnie po kilku kęsach trochę za ciężki. Słone, lekko cierpkie kawałeczki dobrze przełamują ser i właśnie dlatego nie warto ich pomijać.

Do tego sosu wybieram łagodniejszą gorgonzolę

Najlepiej sprawdza się gorgonzola dolce. Jest miękka, dobrze się topi i ma łagodniejszy smak niż odmiana piccante. Przy tak krótkiej liście składników różnica naprawdę jest wyczuwalna.

Nie rozkręcam też mocno palnika. Ser i śmietankę podgrzewam spokojnie, tylko do momentu uzyskania gładkiego sosu. Sos ma oblepiać makaron, a nie zamieniać się w tłustą, ciężką masę.

Do pasta alla cenere szczególnie lubię krótkie, żłobkowane makarony. Rigatoni, penne czy mezze maniche zbierają sporo sosu i drobinek oliwek. Spaghetti też można wykorzystać, ale przy tak gęstym dodatku krótki makaron jest po prostu wygodniejszy.

Przepis na włoski makaron z „popiołem”

Składniki:

  • 320 g rigatoni, penne lub innego krótkiego makaronu
  • 180 g gorgonzoli dolce
  • 120 ml śmietanki 30%
  • 40 g czarnych oliwek bez pestek
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • sól

Sposób przygotowania:

  1. Wrzuć makaron do osolonego wrzątku i ugotuj go al dente zgodnie z czasem podanym na opakowaniu. Przed odcedzeniem zachowaj około pół szklanki wody z garnka – przyda się, jeśli sos okaże się za gęsty.
  2. Posiekaj czarne oliwki bardzo drobno albo kilka razy krótko zmiksuj je w malakserze. Nie rób jednak idealnie gładkiej pasty. Drobne kawałeczki mają być widoczne w sosie, bo to właśnie one tworzą charakterystyczny efekt „popiołu”.
  3. Wlej śmietankę na dużą patelnię i dodaj pokrojoną gorgonzolę. Podgrzewaj na małym ogniu, mieszając, aż ser się rozpuści. Nie doprowadzaj sosu do gwałtownego wrzenia – łagodne grzanie wystarczy, żeby był gładki i kremowy.
  4. Dodaj do sosu oliwki, a następnie odcedzony makaron. Wymieszaj wszystko na patelni. Jeśli sos jest bardzo gęsty, dolej 2-3 łyżki zachowanej wody z gotowania i ponownie wymieszaj. Na koniec dopraw świeżo mielonym pieprzem. Z solą poczekaj do samego końca, bo zarówno gorgonzola, jak i oliwki są już wyraźnie słone.

Z powyższej listy składników robię 4 porcje. Kaloryczność jednej z nich to ok. 556 kcal.

Co można zmienić w pasta alla cenere?

Jeżeli gorgonzola piccante akurat czeka w lodówce, też można jej użyć, ale dałbym jej trochę mniej. Jest ostrzejsza i łatwo może przykryć oliwki. GialloZafferano proponuje właśnie gorgonzolę dolce, która daje łagodniejszą, bardziej kremową bazę.

Można też dorzucić garść posiekanych orzechów włoskich. Tu akurat mają sens: chrupią pomiędzy miękkim makaronem i dobrze dogadują się z niebieskim serem. Nie przesadzałbym za to z dodatkami. W tym przepisie największą zaletą jest właśnie to, że podczas gotowania makaronu powstaje cały sos – i po kwadransie można stawiać talerze na stole.

Czytaj też:
Do tego makaronu nie daję śmietany ani masła. Z 3 składników robię kremowy sos w 20 minut
Czytaj też:
Niby ten sam makaron, ale dania wychodzą lepsze. Sos nie spływa, a smak jest pełniejszy