Wrzesień od zawsze kojarzy mi się z węgierkami. W domu część szła na powidła, a część mama suszyła na zimę. Od niej podpatrzyłem, żeby przekrojonych śliwek nie wkładać od razu do suszenia, tylko najpierw krótko potrzymać je nad parą.
Kiedyś suszyłem śliwki w piekarniku, dziś najczęściej korzystam z suszarki do grzybów i owoców. Sposób mamy sprawdza mi się jednak w obu przypadkach.
Śliwki najpierw trzymam 2 minuty nad parą
Wybieram dojrzałe węgierki, ale omijam te bardzo miękkie. Jeśli owoc rozpada się podczas przekrawania i od razu wypływa z niego sok, odkładam go raczej na powidła.
Śliwki myję, przekrawam wzdłuż i wyciągam pestki. Potem rozkładam połówki na sicie i stawiam je nad garnkiem z mocno parującą wodą. Trzymam je tak 1–2 minuty. Nie dłużej, bo nie chcę ich ugotować. Po takim krótkim parowaniu śliwki łatwiej oddają później wodę podczas suszenia. Po zdjęciu z sita rozkładam je na papierze i daję im chwilę obeschnąć. Dopiero wtedy trafiają do suszarki.
Jeśli suszę niewielkie śliwki w całości, robię inaczej. Wtedy na moment zanurzam owoce we wrzątku. Gorąca woda narusza woskową skórkę, która przy całym owocu mocno utrudnia odparowanie wilgoci.
Śliwki suszę w suszarce albo w piekarniku
Połówki układam luźno, skórką do dołu i przecięciem do góry. Zostawiam między nimi trochę miejsca, żeby ciepłe powietrze mogło swobodnie krążyć.
W suszarce ustawiam temperaturę 55–57°C. Przy całych połówkach trzeba uzbroić się w cierpliwość – suszenie może potrwać nawet 24–36 godzin. Mniejsze śliwki będą gotowe wcześniej, bardzo duże i soczyste później, dlatego po kilkunastu godzinach zaczynam już regularnie je sprawdzać.
Jeśli widzę, że owoce na jednej tacce schną szybciej niż na pozostałych, po prostu zamieniam tacki miejscami. Dzięki temu cała partia dochodzi mniej więcej w tym samym czasie.
Zanim kupiłem suszarkę do grzybów i owoców, robiłem śliwki w piekarniku. Nadal jest to dobra opcja, jeśli suszę tylko kilka kilogramów raz w roku. Ustawiam około 60°C, najlepiej z termoobiegiem, i rozkładam owoce na blasze lub kratne tak samo jak w suszarce – pojedynczą warstwą, przecięciem do góry.
Jeśli piekarnik słabo odprowadza wilgoć, lekko uchylam drzwiczki. Nie podkręcam temperatury, żeby skrócić sobie pracę. Przy zbyt mocnym grzaniu śliwka potrafi wyschnąć z wierzchu, kiedy w środku nadal jest wilgotna.
Pod koniec sprawdzam owoce częściej. Wyjmuję jedną śliwkę, pozwalam jej ostygnąć i dopiero wtedy ściskam palcami. Powinna być miękka i elastyczna, ale w środku nie może być mokra ani wypuszczać soku.
Jak sprawdzić, czy śliwki suszone są już dobre
Nie oceniam owoców wyjętych prosto z suszarki. Ciepła śliwka prawie zawsze wydaje się bardziej miękka, niż jest naprawdę. Wyjmuję jedną sztukę, zostawiam na kilka minut i dopiero wtedy ściskam ją palcami. Powinna być elastyczna, trochę sprężysta i nadal mięsista. Po mocnym naciśnięciu nie może wypływać z niej sok ani pojawiać się mokry środek. Nie czekam natomiast, aż będzie całkiem twarda. Dla mnie właśnie wtedy jest już przesuszona.
Po ostygnięciu przekładam śliwki do słoika, ale przez pierwsze dni jeszcze do nich zaglądam. Jeśli na szkle pojawią się kropelki wody, wracają na kilka godzin do suszarki albo piekarnika.
Najczęściej suszę od razu większą porcję. Zimą część ląduje w kompocie, część przy mięsie i w owsiance. Najwięcej znika jednak jeszcze zanim zdążę je gdziekolwiek dodać.
Czytaj też:
Do buraczków do słoików siostra Anastazja dodaje 2 warzywa. We wrześniu robię, a zimą wyciągam Czytaj też:
Moja babcia miała prosty patent na syrop z aronii. Nigdy nie wychodził cierpki
