Bułki zapiekane z serem i dodatkami, czyli popularne zapiekanki, to specjał, który pojawił się na naszych ulicach pod koniec PRL-u. Ja i moja rodzina polubiliśmy je na tyle, że często przygotowuję je sama. Zwykle serwuję je na kolację, bo każdy zjada je ze smakiem. Idealne powinny być miękkie i chrupiące. Jak osiągnąć taki efekt? Odpowiedź jest bardzo prosta.
Przygotowanie domowych zapiekanek
Zapiekanki kojarzą się z podłużnymi bułkami, zwykle półbagietkami. Jednak w podobny sposób można też przygotować inne bułki, np. kajzerki, sznytki. Trzeba je przekroić wzdłuż na połowę, a potem obłożyć składnikami. Nieodłącznym dodatkiem jest starty, żółty ser. Można go wymieszać ze startymi pieczarkami, ewentualnie z pokrojonymi warzywami, a na wierzchu ułożyć np. plasterki salami czy paski szynki. Obłożone bułki trzeba ułożyć na blasze do pieczenia i wstawić do piekarnika. Kilka minut roboty, a ciepła kolacja jest pachnąca i chrupiąca.
Sposób na chrupiące zapiekanki
Wiele osób narzeka, że domowe zapiekanki nie są tak smaczne, jak te kupne. Wychodzą bowiem zbyt twarde i za mało chrupiące. Powodem tego jest zwykle zła temperatura pieczenia. Wiele osób wkłada blachę z zapiekankami do 180 st. C i czeka, aż ser ładnie się rozpuści i zrumieni. To niestety trwa dosyć długo i w czasie tego procesu bułki po prostu się suszą i twardnieją.
Ja już przetestowałam, że wyższa temperatura lepiej służy tej potrawie. Zwykle bułki obłożone serem i dodatkami wstawiam do piekarnika rozgrzanego do 200-210 st. C. Piekarnik nastawiam na ogrzewanie góra-dół, choć można też na termoobieg. W ok. 200 st. C zapiekanki potrzebują spędzić zwykle ok. 4 minuty. Tyle wystarczy, by bułki nagrzały się w środku i miały chrupiącą skórkę, a ser się roztopił i apetycznie zrumienił. Wyższa temperatura nie powoduje też efektu wysychania pieczywa, dzięki czemu zapiekanki wychodzą miękkie, nawet z czerstwego pieczywa.
Zrumienione bułki z serem najlepiej smakują polane ketchupem lub sosem czosnkowym. Można je też posypać posiekanym szczypiorkiem albo prażoną cebulką.
Czytaj też:
Turecki chleb w jajku bije na głowę francuskie tosty. Wszystko dzięki prostemu dodatkowi Czytaj też:
Nie wyrzucam czerstwego chleba. Robię kolację, którą w latach 90. jadł prawie każdy
