Dietetyczka ostrzega przed popularnym dżemem. Tylko 35% owoców, reszta to woda i cukier
Na pierwszy rzut oka dżem to prosty produkt, który powinien składać się głównie z owoców. Problem zaczyna się wtedy, gdy zajrzysz na etykietę i zobaczysz proporcje. Dietetyk z profilu na Instagramie: projecthealth_ph, pani Paulina, zwraca uwagę na to, że wiele produktów wygląda zdrowo tylko z nazwy, a w praktyce ma skład daleki od oczekiwań. Tak sprawa wygląda z porzeczkowym dżemem od marki Łowicz.
Dżem porzeczkowy pod lupą
W przypadku popularnego dżemu porzeczkowego zawartość owoców wynosi około 35%. Oznacza to, że większość produktu stanowią inne składniki, przede wszystkim woda i cukier. W efekcie zamiast skoncentrowanego smaku owoców dostajesz coś, co jest głównie słodkie i mniej intensywne.
Jak sama mówi: „Przerażające jest jak wiele produktów dostępnych w sklepach na pierwszy rzut oka jest zdrowych, a w rzeczywistości mają tragiczny skład”.
To właśnie na takie sytuacje zwraca uwagę dietetyczka. Opakowanie, nazwa i grafika sugerują coś naturalnego, a skład pokazuje zupełnie inną rzeczywistość. W praktyce oznacza to, że płacisz za produkt, który ma znacznie mniej owoców, niż można by się spodziewać.
Nie tylko dżem lepiej omijać szerokim łukiem
Podobny mechanizm widać też w innych produktach, które udają zdrowsze wersje słodyczy. Przykładem jest proteinowy krem pistacjowy, który zawiera tylko około 10% pistacji. Reszta to dodatki, które budują smak, kolor i konsystencję, ale niewiele mają wspólnego z głównym składnikiem.
Wśród produktów, przed którymi przestrzega specjalistka, pojawia się też krem o smaku karmelu. Sama nazwa sugeruje konkretny smak, ale w praktyce jest on uzyskiwany głównie dzięki aromatom i cukrowi, a nie realnym składnikom.
Na co zwracać uwagę?
Najprostsza zasada to czytanie składu i sprawdzanie procentowej zawartości głównego składnika. Jeśli owoców jest niewiele, a na początku listy pojawia się cukier lub woda, to znak, że produkt jest bardziej przetworzony, niż się wydaje.
Warto też patrzeć na kolejność składników, bo mówi ona najwięcej o tym, co faktycznie znajduje się w środku. Dzięki temu łatwiej uniknąć produktów, które tylko udają zdrowsze wybory i nie dać się złapać na marketing.