Sieć sklepów winiarskich wyciąga rękę do małych polskich winnic. Pomoże im w czasie pandemii

Sieć sklepów winiarskich wyciąga rękę do małych polskich winnic. Pomoże im w czasie pandemii

Dodano: 
winnica
winnica / Źródło: Ambra
Na epidemii koronawirusa i społecznej kwarantannie traci polskie winiarstwo, które przez ostatnie lata prężnie się rozwijało.

Około 700 tys. butelek wina – tyle trunku rocznie produkowały w ostatnich latach polskie winnice. Dla porównania: tylko w regionie północnych Włoch - Wenecji Euganejskiej i Friuli-Wenecji Julijskiej - produkuje się 550 milionów butelek musującego wina rocznie (nie wspominając o milionach hektolitrów tradycyjnego wina). Nic dziwnego, że liczba 700 tys. butelek polskiego wina nie była i nie jest w stanie zaspokoić potrzeb konsumentów, którzy coraz chętniej sięgają po lokalne polskie wina. Tak mała ilość tego wytwarzanego w Polsce trunku wynika z wczesnego etapu rozwoju, na jakim znajduje się nasze winiarstwo. Istnieje tu bowiem tylko kilkaset winnic, które w większości są niedużymi, rodzinnymi firmami. Ich produkty do niedawna dostępne były głównie w restauracjach i specjalistycznych sklepach. Ale pandemia koronawirusa i społeczna kwarantanna mocno ograniczyły dostęp do tych kanałów sprzedaży, stawiając polskich winiarzy w trudnej sytuacji.

Przymusowe leżakowanie

– Wraz z zamknięciem punktów gastronomicznych winiarze stracili swój główny rynek zbytu. Dochody spadły, w magazynach czekają wina z poprzednich roczników, a prędzej czy później trzeba będzie również zabutelkować i gdzieś przechować rocznik 2020 roku – mówi Wioletta Wilkos, Prezes Fundacji Winiarnie Zamojskie.

Do tego doszedł jeszcze jeden ważny element, jakim jest brak ruchu turystycznego, który dla wielu polskich winnic był ważnym elementem działalności. I choć częściowe odmrożenie gospodarki, które nastąpiło czwartego maja, poprawiło nastroje producentów, to na znaczący powrót turystów do winnic trzeba będzie jeszcze poczekać.

Co dzieje się w samych winnicach? Czas epidemii i społecznej kwarantanny zbiegł się z czasem najbardziej intensywnych prac, który przypada na wiosnę i lato. I tu pojawił się inny problem - konieczność opłacania pracowników w momencie, w którym działalność nie generuje przychodów, a koszty związane z koniecznością przestrzegania aktualnych przepisów sanitarnych wymuszają na winiarzach zmniejszenie liczby pracowników czy przejście na tryb pracy zmianowej. Przy produkcji wina liczy się też czas, bo chcąc uzyskać oczekiwany efekt końcowy, winogrona muszą być zebrane w odpowiednim momencie, czego z pewnością nie ułatwi deficyt osób pracujących przy zbiorach. Tymczasem kryzys związany z pandemią koronawirusa oraz niepewność jutra wymusiły na winiarzach wstrzymanie lub całkowitą rezygnację z zaplanowanych inwestycji.

– Ta sytuacja może mieć bezpośredni wpływ na zahamowanie rozwoju uprawy winorośli i produkcji wina w Polsce – prognozuje Fundacja Winiarnie Zamojskie.

Lokalne w ogólnopolskiej sieci

Załamanie sprzedaży wywołane zapaścią w gastronomii zmusiło winiarzy do poszukiwania nowych rozwiązań. Jak większość przedsiębiorców, tak i oni przenieśli się do świata wirtualnego. Prowadzą tam szkolenia online, degustacje, opowiadają o swoich winnicach. Nie zastąpi to jednak sprzedaży, dlatego z pomocą przyszła im Fundacja Winiarnie Zamojskie z akcją wprowadzenia win pochodzących od małych producentów do największej sieci sprzedaży win premium – Centrum Wina.

– Działamy tutaj ponadregionalnie. Sieć udostępnia półkę dla winnic z różnych regionów, aktualnie z Roztocza, Małopolskiego Przełomu Wisły czy Dolnego Śląska – tłumaczy Wioletta Wilkos.

W ramach akcji w sklepach sieci Centrum Wina pojawi się ponad 30 win z 10 polskich winnic, takich jak m.in.: Dwór Sanna, Jadwiga, Dwórzno czy Winnica Gronowscy.

– Mamy nadzieję, że ta inicjatywa pomoże lokalnym winiarzom przetrwać ten trudny okres. Polskie winiarstwo jest nadal na początku drogi rozwoju. Jest jak młoda roślina, która pięknie się zapowiada, ale jest jeszcze mało odporna i trzeba o nią dbać. Klienci naszych sklepów są w większości członkami naszego programu lojalnościowego „Kocham Wino” – teraz wspólnie mamy szansę pokazać, co znaczę te słowa – zauważa Robert Ogór, prezes Grupy Ambra, właściciela wspomnianej sieci sklepów.

Grand cru z owoców

Warto przypomnieć, że na jesieni ub.r. Fundacja Winiarnie Zamojskie, która wspiera rozwój winiarstwa regionalnego, przede wszystkim Roztocza, rozpoczęła w tym regionie studia nad szlachetnym winem z owoców. Jednym z celów fundacji jest także ochrona i wspieranie rozwoju regionalnej produkcji win gronowych i owocowych, a także propagowanie polskiego winiarstwa wśród konsumentów.

- W przechodzeniu na winiarstwo upatrujemy dużą szansę rozwoju dla rolników, w szczególności sadowników. Widzimy, jak wspaniałe efekty osiąga winiarstwo w Europie we wspieraniu i kreowaniu rozwoju regionalnego. W efekcie regiony winiarskie nie tylko nie są biedniejsze od wielkomiejskich, ale często bogatsze. Potrzebna jest jednak do tego definicja wina owocowego, dzięki której produkcja zostanie ograniczona do fermentacji świeżych owoców i soków świeżo wyciśniętych, a wszelkie dodatki – zakazane – klaruje Robert Ogór.

Jak wyjaśniają eksperci Fundacji, sadownik, który miałby przejść na winiarstwo, potrzebuje takiej definicji, aby skutecznie konkurować dobrym, nietanim produktem, a nie przegrać z wielkoprzemysłową produkcją.

Źródło: Wprost

Czytaj także