Fast food schodzi do podziemia

Fast food schodzi do podziemia

Dodano: 
(fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Moda na zdrowe odżywianie zaowocowała trendem ukradkowych wizyt w fast foodach. "Poprawni" za dnia klienci, wieczorami w odległych kątach lokali pałaszują zakazane smakołyki – pisze "Metro".
Nacechowane negatywnie bary szybkiej obsługi stały się swoistym owocem zakazanym. - Żona nie pozwala mi jeść fast foodów. Ale czasami pokusa smakowania stopionego żółtego sera i kawałka steku w bułce jest nie do zniesienia – wyznaje jeden z czytelników gazety.

Jeszcze do niedawna niemal w każdym biurze dominowały sieciowe smakołyki i słodkie napoje gazowane. Jednak, jak podkreśla jeden z pracowników w dużej firmie reklamowej, w dobrym tonie jest przynosić z domu zdrowe sałatki. - Na lunch do fast fooda wyrywam się tylko z jednym zaufanym kolegą z biura - zdradza.

Fast foody mają się wyśmienicie – wynika z sondażu TNS OBOP przeprowadzonego na zlecenie ENEL-MED. Według badania, 80 proc. mieszkańców największych polskich miast przyznało się, że zdarza im się jeść fast foody. 10 proc. robi to co najmniej raz w tygodniu. W grupie tej dominują mężczyźni.

Sondaż był anonimowy, ale zdaniem ekspertów właśnie dlatego jego wyniki są wiarygodne. Wielu ankietowanych bowiem nigdy nie przyznałoby się pod nazwiskiem do swych kulinarnych zachcianek. - To wynika nie tylko ze społecznej presji, by zdrowo się odżywiać, ale też z rosnącej świadomości, że fast foody są niezdrowe - mówi Małgorzata Gajewczyk z wrocławskiej Akademii Zdrowego Żywienia. - Zjedzenie fast fooda raz na miesiąc to nie jest koniec świata - pociesza.

zew, PAP

Czytaj także