Jak radzą sobie restauracje, które pozostają czynne w okresie pandemii? Pyszne.pl inicjatorem akcji #DalejOtwarte

Jak radzą sobie restauracje, które pozostają czynne w okresie pandemii? Pyszne.pl inicjatorem akcji #DalejOtwarte

Dodano: 
Zespół Kuchnia u Babci Maliny
Zespół Kuchnia u Babci Maliny / Źródło: Materiały prasowe
Wiele restauracji znalazło się w ostatnich dniach w szczególnie trudnym położeniu. Zmuszone zamknąć drzwi przed gośćmi, mogą działać wyłącznie w dowozie lub na wynos. W tym krytycznym okresie restauracje udowadniają swoją ogromną determinację, uruchamiając pokłady kreatywności i sięgając po ponadstandardowe środki, aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przy tym wszystkim znajdują też czas, by pomagać potrzebującym. W ramach akcji #DalejOtwarte restauratorzy opowiadają, jak radzą sobie w tym trudnym okresie.

Z około 8 tysięcy restauracji zarejestrowanych na Pyszne.pl na początku marca, na dzień dzisiejszy dalej otwartych w serwisie jest ponad 6400. Według ankiety serwisu Briefly przeprowadzonej w dniach 19-22 marca, 67% firm i lokali z branży gastronomicznej oraz eventowej wstrzymało całkowicie funkcjonowanie. Gastronomia typowana jest jako jedna z branż, które najbardziej dotkliwie odczują skutki pandemii. Jednak dzięki swojej ogromnej determinacji i pokładom kreatywności restauracje sięgają po niestandardowe środki, aby udowodnić, że potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości i dalej działać.

„Trwa jeden z najpoważniejszych kryzysów branży gastronomicznej”. – mówi Arkadiusz Krupicz, współzałożyciel i dyrektor zarządzający Pyszne.pl. – „Według naszych danych, zamknięcie lokali i praca zdalna nie przełożyły się na wzrost zamówień z dostawą. Restauracje starają się dotrzeć do klienta wszelkimi kanałami. W ciągu ostatnich trzech tygodni spłynęło do nas prawie tysiąc nowych zgłoszeń do współpracy. Wiemy, że restauracje pilnie potrzebują teraz dodatkowych zamówień i robimy wszystko, aby uruchomić je w systemie jak najszybciej. Obniżyliśmy do 0% prowizję za zamówienia z odbiorem osobistym w restauracji, a na prośbę restauracji możemy także wstrzymać się z pobieraniem pozostałych prowizji
do czasu, aż sytuacja się poprawi. Do tego, by restauracje mogły przetrwać ten trudny czas, kluczowe jest także wsparcie klientów i zamówienia”.

Zamknięcie lokali i co dalej?

„Gdy dotarły do nas wieści ze świata o ciężkiej sytuacji związanej z koronawirusem, zrobiliśmy burzę mózgów, aby poszukać rozwiązań, które pozwolą nam utrzymać restaurację”.- mówi Tomasz Czechowski, współwłaściciel restauracji Młoda Polska bistro & pianino. „Dość szybko, jeszcze przed oficjalnym nakazem zamknięcia gastronomii, postanowiliśmy, że przejdziemy na opcję tylko z dowozem lub odbiorem. Nie chcieliśmy narażać naszych pracowników ani gości”. Właściciele Młodej Polski szybko uruchomili stronę internetową do zamówień, stworzyli własne rzemieślnicze delikatesy, opracowali zupełnie nowe menu na potrzeby dostaw. Rozpoczęli dowozy. Szybko wyciągali wnioski z pierwszych doświadczeń. „Na samym początku zamawiający sporo czekali, ale pisali do nas, że smak im to wynagradza. Ekspresowo przeorganizowaliśmy dostawy, skorzystaliśmy z pomocy bardziej doświadczonych firm przewozowych”. – opowiada Tomasz Czechowski.

„Sytuacja zastała nas w trakcie przygotowań do 7. urodzin”. – opowiada Małgorzata Ciszkowska, manager lubianej warszawskiej restauracji Mąka i Woda. Restauracja błyskawicznie zarejestrowała się w kilku serwisach do zamawiania jedzenia online, uruchomiła też własne dostawy. „Ciepłe dania dowozimy w wyznaczone dni do z góry ustalonych dzielnic, czasem nawet bardzo odległych, jeśli zbierze się grono chętnych. Zrzeszamy ludzi na wydarzeniach online i pozwalamy im sugerować najlepsze dla nich terminy. W całym mieście realizujemy też dostawy pieczywa, mąki i świeżej pasty do przygotowania samemu w domu”. – dodaje Małgorzata Ciszkowska.

„Decyzję o zamknięciu restauracji podjęliśmy w połowie marca, a ruszyliśmy z dostawami po decyzjach rządu odnośnie sposobu działalności gastronomii. Już wcześniej współpracowaliśmy z serwisami takimi, jak Pyszne.pl, chociaż traktowaliśmy to jako formę dodatkową. Nasz profil działalności i specyfika kuchni sprzyjała głównie spotkaniom na miejscu, w restauracji”. - opowiada Piotr Szymandera, właściciel poznańskiej Naleśnikarni Gramofon. „Naleśnikarnia mieści się w sercu Poznania, dzięki czemu wracało do nas mnóstwo studentów, rodzin z dziećmi, chętnie odwiedzali nas pracownicy okolicznych biur i urzędów, którzy zaczęli korzystać z dostaw do domu”. – podkreśla Pan Piotr.

Także restauracje, dla których dowóz nie był nowością, znalazły się w nowej sytuacji. „Liczne grono naszych klientów stanowią studenci i przedsiębiorcy prowadzący działalność w centrum Krakowa. Zakazy i obostrzenia spowodowały spadek ilości zamówień obiadów cateringowych. Z centrum zniknęli także turyści. Postawiliśmy więc mocniej na dowozy. Zaczęliśmy szeroko komunikować nasze dostawy bezkontaktowe, także w radio”. – mówi Robert Wąsowicz, właściciel restauracji Kuchnia u Babci Maliny.

Stosunkowo najmniejsze zmiany zaszły w restauracjach, dla których dostawa od zawsze pełniła istotną rolę. „Zważywszy na ogólną sytuację na rynku gastronomicznym, możemy powiedzieć, że nasza sytuacja jest dobra. Oczywiście, odnotowaliśmy spadek obrotów, co nie dziwi w aktualnej sytuacji, ale jest on stosunkowo niewielki w porównaniu z innymi restauracjami. Uratowały nas zamówienia na wynos i w dostawie. Był to jeden z filarów naszego modelu biznesowego, nie sądziliśmy, że okaże się on tak niezbędny. Pierogi są doskonałym daniem wynosowym. To bardzo proste danie, tylko ciasto i farsz, ale jego przygotowanie wymaga sporo pracy i czasu. Dlatego nasi goście bardzo często decydują się na zamawianie pierogów na wynos, niż na lepienie ich w domu”. – mówi Marcin Gryżenia, dyrektor ds. rozwoju Ciasto i Farsz.

Dania, które nie nadają się na dowóz

Ale nie wszystkie dania nadają się do serwowania na wynos. Niektóre restauracje muszą zmienić także menu. Szefowie kuchni dają popis kreatywności. Tomasz Czechowski: „Postawiliśmy na street food, sami jesteśmy foodies i żadna kuchnia nie jest nam obca, pod warunkiem, że robi się ją zgodnie z uczciwym rzemiosłem. Nasza szefowa kuchni zaproponowała comfort foodowe dodatki do rzemieślniczych buł.

W dużych pitach zmieściliśmy wspomnienia z wcześniejszych lat - każdy chyba pamięta, jak mama pakowała mielonego czy schabowego do bułki na wycieczkę szkolną. Odświeżyliśmy te wspomnienia, dodaliśmy smaczne, food pornowe składniki, całość zamknęła pyszna pita buła. Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się znaleźć formułę, która pomoże nam przejść przez kryzys”.

W innym obszarze zmaterializowała się kreatywność Mąki i Wody: „Wpadliśmy na pomysł, jak zapewnić
w dowozie smak, który nasi Goście znają z restauracji. Danie takie jak pasta czy pizza bronią się w dostawie, ale najlepiej smakują świeżo przygotowane. Dlatego stworzyliśmy zestawy „DIY - zrób to sam”. Pakujemy na przykład oddzielnie świeży makaron do ugotowania w domu, do tego w osobnym słoiczku sos, a w kolejnym parmezan. Nasi Goście chętnie kupują też półprodukty do własnoręcznego przygotowania pizzy – ciasto, sos i inne składniki na wierzch. Na weekend proponujemy zestawy, obejmujące wypiekane na miejscu pieczywo i składniki do przygotowania kilku dań w domu”. – mówi Małgorzata Ciszkowska.

Żeby starczyło na ZUSy

Dla wielu restauracji priorytetem jest utrzymanie pracowników, wielokrotnie już bardzo zżytych z miejscem. „Zorganizowaliśmy zebranie pracowników i wspólnie wypracowaliśmy tymczasowe rozwiązania, które pozwolą na utrzymanie niezmienionego składu zespołu”. – mówi Robert Wąsowicz. Zwolnień nie biorą też pod uwagę Młoda Polska ani Ciasto i Farsz. „Pracownicy bardzo nas wspierają. Nowa sytuacja pokazała nam, że wszyscy bardzo utożsamiają się z firmą. Wszyscy pracujemy na pełnych obrotach, każdy dorzuca swoją cegiełkę i dzięki temu zaangażowaniu i wsparciu cały czas działamy”. – mówi Marcin Gryżenia z Ciasto i Farsz. – „W tym tygodniu zaczynamy wręcz rekrutację pracowników do nowego punktu w Gorzowie”. – dodaje.

Mimo że same znalazły się w trudnym położeniu, niektóre restauracje nie wahają się pomagać innym. Kuchnia u Babci Maliny włączyła się w akcję pomocy seniorom, którzy nie wychodzą z domu ze względu na pandemię. „Jeśli będziemy mieli takie możliwości, chcemy kontynuować akcję do końca pandemii”. – deklaruje Robert Wąsowicz. Naleśnikarnia Gramofon natomiast wspiera medyków dostarczając swoje dania do Poznańskich szpitali.

#DalejOtwarte

Pyszne.pl uruchamia pod szyldem #DalejOtwarte akcję szeroko uświadamiającą klientom sytuację restauracji i zachęcającą do zamawiania z myślą o wspieraniu lokalnego biznesu. Akcja nagłaśnia wszystkie dostępne formy wsparcia restauracji – zamawianie zarówno za pośrednictwem serwisów online, jak i telefoniczne oraz vouchery, za które klient płaci wcześniej, natomiast wykorzystuje podczas wizyty w restauracji w późniejszym czasie. Podkreśla też, jak pomocne jest dzielenie się ze znajomymi informacją o restauracjach, które potrzebują wsparcia – w Social Media czy w rozmowach z bliskimi. Pyszne.pl udostępnia restauracjom także swoje kanały społecznościowe. „Zapraszamy wszystkie restauracje, które cały czas działają i przyjmują zamówienia do przesyłania nam w Social Media krótkich video lub zdjęć opatrzonych hashtagiem #DalejOtwarte. Prezentując je na naszych kanałach, pomożemy im dotrzeć do jak najszerszej grupy klientów”. - mówi Katarzyna Makowska, senior brand manager Pyszne.pl.

Dodatkowe wsparcie w drodze

Priorytetem dla Pyszne.pl jest utrzymanie niezmniejszonej liczby zamówień. Dlatego już 12 marca została wprowadzona dostawa bezkontaktowa, uwzględniająca dodatkowe środki bezpieczeństwa dla klientów, kurierów i restauracji.

Pyszne.pl zamierza także przeznaczyć prawie 3 mln złotych dla szpitali. Pracownicy służby zdrowia będą mogli dzięki nim skorzystać z prawie 120 000 bezpłatnych posiłków. Finalnie większość tej kwoty trafi
do kieszeni restauratorów.

„Znaleźliśmy się w bezprecedensowej sytuacji - my jako ludzie i my jako biznesy. Dlatego szczególnie ważnym jest, by się wspierać i wspomagać także lokalne przedsięwzięcia. Jeśli idziemy z domu na zakupy, może - zamiast w dużym sklepie - lepiej kupić chleb w małej, okolicznej piekarni albo coś słodkiego w ulubionej cukierni, która wciąż sprzedaje rzeczy na wynos? Lub, zamiast samodzielnie przygotowywać obiad, raz w tygodniu zamówić sobie coś na wynos z knajpy, za którą tęsknimy? Tym sposobem nie tylko dostarczymy sobie namiastki wyjścia do restauracji, ale także realnie wspomożemy w trudniejszym momencie lokal, który chętnie odwiedzaliśmy”. – mówi dziennikarka kulinarna Małgosia Minta, która
od samego początku kryzysu na swoim blogu Minta Eats i w innych kanałach internetowych oraz prasie zachęca do wspierania restauracji.

Źródło: Pyszne.pl

Czytaj także