Frytki z topinambura, a może zupa ze skorzonery? Spróbuj warzyw, które królowały na stołach dawnej Rzeczpospolitej

Frytki z topinambura, a może zupa ze skorzonery? Spróbuj warzyw, które królowały na stołach dawnej Rzeczpospolitej

Dodano: 
jarmuz
jarmuz / Źródło: Pixabay / BarbaraJackson
Zajadali się nimi nasi przodkowie, potem na stulecia zniknęły z jadłospisów. Niesłusznie, bo zawierają wiele cennych składników odżywczych. Te pięć trochę zapomnianych warzyw dziś wraca do łask

Topinambur, czyli gruszka ziemna

To bulwa, wyglądająca jak połączenie korzenia pietruszki z imbirem, o charakterystycznym lekko orzechowym posmaku. Przepisy na dania z tego warzywa pojawiły się już w wydanej w 1632 r. pierwszej polskiej książce kucharskiej „Compendium ferculorum, czyli zebranie potraw” Stanisława Czernieckiego. Dziś po topinambura chętnie sięgają nie tylko słynni szefowie kuchni czy uczestnicy popularnych kulinarnych show telewizyjnych, coraz częściej trafia też na stoły statystycznych Kowalskich.

Dlaczego warto spróbować?

Bo oprócz ciekawego smaku, obniża poziom cukru, złego cholesterolu i reguluje ciśnienie krwi.

Jak go przygotować?

To bulwa, którą przygotowuje się jak ziemniaki. Można go ugotować i zrobić z niego pyszne puree, upiec z dodatkami jak zapiekankę, czy usmażyć z niego aromatyczne frytki.

Pasternak, czyli kuzyn pietruszki

Figa z makiem, z pasternakiem – w tym popularnym kiedyś dziecięcym powiedzonku pojawia się roślina, która często gościła na stole choćby króla Władysława Jagiełły. Pasternak podawano w dni postne, jako dodatek do ryby. Do XVII w. tradycyjnie pojawiał się na wigilijnych stołach, ale po sprowadzeniu do Polski przez królową Bonę włoszczyzny zaczął tracić na popularności. Na talerze wraca powoli i od niedawna, ale można go już znaleźć w popularnych marketach spożywczych. Wygląda jak korzeń pietruszki, jest od niego zwykle nieco większy, bardziej miękki i ma charakterystyczną ciemną, lekko wklęsłą obwódkę w miejscu odcięcia naci.

Dlaczego warto spróbować?

Pasternak jest niskokaloryczny i zawiera składniki poprawiające przemianę materii. Ma działanie moczopędne, rozkurczające i jest bogatym źródłem błonnika.

Jak go przygotować?

Doskonale smakuje na surowo – starty z jabłkiem i odrobiną posiekanej cebuli. Idealnie nadaje się też na zupę krem, puree, które zastąpi to ziemniaczane czy zdrowe chipsy.

Skorzonera, czyli czarny korzeń

Ten niezwykły korzeń w smaku przypomina szparagi, ale ma bardziej wyrazisty smak. Kiedyś uważano, że jest doskonałym antidotum na jad węża (dlatego czasami nazywano ją wężymordem). W Polsce popularna była przez wieki. Paweł Tremon, kucharz nadworny Stanisława Augusta Poniatowskiego, bardzo skorzonerę cenił, bo łatwo się ją przechowuje.

Dlaczego warto spróbować?

Skorzonera to cenne źródło witamin z grupy B, zawiera także potas, magnez, wapń i żelazo. Doskonale wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego i pracę mięśni.

Jak ją przygotować?

Postępujemy z nią podobnie jak ze szparagami – podajemy zapieczoną pod beszamelem, ugotowaną i obsmażoną na maśle z bułką tartą lub w postaci aromatycznej zupy.

Jarmuż, czyli kapusta warzywna

„Jarmuż jest dopiero dobry, gdy nieco przemarznie; wtedy wybrać same wierzchnie listki, opłukać i ugotować w gorącej wodzie” – uważała królowa polskiej kuchni, Lucyna Ćwierczakiewiczowa, autorka kultowej już pozycji „365 obiadów”, wydanej w 1860 r.. Twierdziła także, że „jarmuż kocha tłustość”, więc najlepiej gotować go ze słoniną. Jej porady zdecydowanie nie idą w parze z tym, co głoszą współczesne popularyzatorki jarmużu, które to niezwykłe warzywo polecają jako sposób na odchudzanie. Jarmuż wygląda jak połączenie kapusty ze szpinakiem, w smaku jest bardzo wyrazisty, lekko pikantny.

Dlaczego warto spróbować?

Jarmuż jest niskokaloryczny – duża garść świeżych liści zawiera zaledwie 7 kcal. To także bogate źródło błonnika, witaminy A, C i K. Warzywo ma doskonałe właściwości oczyszczające.

Jak go przygotować?

Można podawać jak sałatę, na surowo. Doskonale smakuje jako baza do koktajli warzywno-owocowych lub ugotowany jak szpinak, z dodatkiem jogurtu lub pleśniowego sera.

Rzepa, czyli kapusta właściwa typowa

„Wnuczek za babcię,

Babcia za dziadka,

Dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!”

– każdy zna historię o wyciąganiu rzepki z wiersza Juliana Tuwima. Rzepa przez wieki królowała na polskich stołach – jadano ją na surowo, pieczono w ognisku, podawano w zupie. Wygląda podobnie do rzodkiewki, ale jest biała i większa. Smakuje także podobnie, choć jest nieco bardziej wyrazista.

Dlaczego warto spróbować?

Rzepa to prawdziwa bomba witaminowa – zawiera w sobie dużo witaminy C, A i E. Ma także właściwości przeciwzapalne i wzmacniające.

Jak ją przygotować?

Idealnie nadaje się do surówek, doskonale smakuje kiszona. Można ją także ugotować i zmiksować z łyżką śmietany i masła – zastąpi wtedy ziemniaki na obiad.

Źródło: Wprost

Czytaj także