Weganie kontra mięsożercy. „Aktywiści nie zawsze pozwalają zachować zdrowy rozsądek”

Weganie kontra mięsożercy. „Aktywiści nie zawsze pozwalają zachować zdrowy rozsądek”

Dodano: 
Alicja Rokicka
Alicja Rokicka
– Rzucanie sztuczną krwią w ludzi kupujących mięso to paranoja. Ale w blokowaniu transportu lisów do ubojni wzięłabym udział. Taką partyzantkę rozumiem – powiedziała Alicja Rokicka, weganka, autorka bloga Wegan Nerd i książki „Świętujemy! Roślinne przepisy na uroczystości i święta”, w której przekonuje, że święta w wersji wege są nie tylko możliwe, ale też smaczne.

Czy świętowanie wegan i wszystkożerców, przy jednym stole, jest w ogóle możliwe? Rokicka uważa, że wszystko zależy od tego, czy nasze zdanie na temat diety różni się ze względu na przekonania, czy przyzwyczajenia. – Kłopotliwe może być świętowanie wegan z zagorzałymi mięsożercami, którzy nie chcąc zgłębiać wiedzy, powtarzają banały dotyczące diety wegańskiej. Nie są zainteresowani choćby podjęciem próby skosztowania kuchni roślinnej. Ale weganie, ci ideologiczni, też potrafią dorzucić do pieca – stwierdziła.

Pytana o obawy o to, że temat jedzenia, czy niejedzenia mięsa stanie się kolejnym, obok polityki, który nas przy stole będzie dzielił, odpowiedziała:- Aktywiści nie zawsze pomagają zachować zdrowy rozsądek w podejściu do temat weganizmu. Ostatnio widziałam akcję, bodajże z USA, w ramach której przejęta została przestrzeń w sklepie. Ludzie kładli się na ziemi tak, by klienci nie mogli podchodzić do lodówek z zamrożonym mięsem. Mam wrażenie, że jak ktoś patrzy na to z boku, myśli o takich aktywistach w kategorii wariatów. A nie o to przecież chodzi. Oczywiście nie można generalizować, nie każdy aktywizm wygląda tak samo. Wystarczy spojrzeć na pracę Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Robią dużo dobrego, edukują, zmieniają świat na lepsze. Wracając do stołu: dopóki będziemy z szacunkiem podchodzić do innych biesiadników, będzie ok. I nie mówię tylko o diecie.

„70 proc. kursantów to mięsożercy”

Alicja Rokicka przyznaje, że przekonywanie kogokolwiek do przejścia na stronę wegan, robiąc to przy świątecznym stole, nie ma sensu. – Nie jem mięsa dość długo i takie rozmowy coraz bardziej mnie męczą. Staram się skupić na rzeczach, które mnie najbardziej interesują, gotowaniu i jedzeniu. Ale owszem, prowadzę warsztaty kulinarne i 70 proc. osób, które na nie przychodzą, to mięsożercy. W tedy jest okazja, żeby porozmawiać, wytłumaczyć niejasności – przyznała.

Dodała, że uczestnikami warsztatów z wegańskiej kuchni są ludzie, którzy albo chcą spróbować, jak smakuje, albo zacząć ograniczać mięso. – Przychodzą też mamy, którym zależy, by ich dzieci jadły więcej warzyw, albo partnerzy, czy partnerki wegan, chcący zgłębić wegańskie menu swoich ukochanych. Powiedziałam, że 70. procent moich to mięsożercy, choć ostatnio w czasie warsztatów już nie zadaję pytania, kto co je. Bo okazuje się, że temat weganizmu bardzo często sprowadzany jest do dyskusji o tym, jak powstaje mięso, przez co ci, którzy mięso jedzą czasem czują się atakowani, boją się żew tej konkretnej sytuacji będą w mniejszości. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś sam nie zacznie mówić, nie będę wyciągać tego na siłę. Na warsztatach pracujemy w grupach, przyszliśmy się czegoś nauczyć, poznać sięi dobrze zjeść – powiedziała.

Czytaj także:
6 zdrowotnych korzyści, jakie wynikają z bycia weganinem

Cały wywiad dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także