Nie ma pilnych spraw, kiedy „ważna minister” smaży naleśniki. Gowin: Na tym polega piękno Polski

Nie ma pilnych spraw, kiedy „ważna minister” smaży naleśniki. Gowin: Na tym polega piękno Polski

Dodano: 
Piątek 22 marca, wieczór – wicepremier Gowin pisze w pilnej sprawie do „ważnej minister”. Ta odpowiada mu, że odpisze, jak skończy naleśniki. Polityk pilnie raportuje o tym na Twitterze. „Wpis jak najbardziej serio, choć wielu go nie zrozumie” – pisze proroczo.

„Twitter to Tinder dla tych, którzy chcą się kłócić” – głosi popularne internetowe powiedzenie. Minister wyłamuje się jednak z tego schematu. Dla niego Twitter to narzędzie dla okazania zrozumienia, wyrażenia swojej cierpliwości i pochwalenia dobrze usmażonych naleśników. To także miejsce na odrobinę poezji.

„Piszę w pilnej sprawie do ważnej minister. Odpisuje mi, że odpisze, jak usmaży naleśniki i na potwierdzenie wysyła zdjęcie. Na tym polega piękno Polski. Naleśniki (rodzina, macierzyństwo, ojcostwo...) są najważniejsze” – podkreślał wicepremier w piątek o 19:57 na .

„Wpis jak najbardziej serio, choć wielu go nie zrozumie” – dodawał mądrze. Przewidział bowiem, że nie wszyscy będą do tej sprawy nastawieni tak pojednawczo jak on sam. „To dokładnie pokazuje wasz poziom zarządzania Państwem i stosunek do obywateli. Zawsze ważniejsze są wasze brzuchy i wasza rodzina” – pisała jednak z internautek.

„Zrozumiałem. Na pierwszym miejscu naleśniki. Zaglądam do kalendarza, 22 III, ministrowi już zapewne brakuje do pierwszego. Byt kształtuje świadomość” – zwracał uwagę ktoś inny, nawiązując do słynnej wypowiedzi Jarosława Gowina.

„Kiedyś nas napadną Rosjanie, tylko dlatego, że jakiś Bardzo Ważny Minister komuś nie odpisze, bo akurat będzie wędził kiełbasę albo zlewał nalewkę. Sarmacja. Problemy z życia sołtysa, nie ministra. Jeśli ta minister nie potrafi wybrać, to niech się poda do dymisji” – dramatyzowała inna osoba.

Trzeba przyznać, że jak na piątkowy wieczór, wpis ministra cieszył się wyjątkowym powodzeniem. Do rana skomentowało go ponad 350 osób, polubiło 570. Jak widać, wciąż jednak więcej osób przychodzi na Twittera, by się pokłócić. Choćby i o naleśniki.

Czytaj także